Strona głównaDołącz do nasListaWaszym zdaniemPoparli nasTygielPomóżmy
Dlaczego Jezus?
Dziś polecamy


Dlaczego Jezus?

Głód przemiany


Człowiek nie musi być lepszy niż inni, ważne aby osiągnął maksimum tego, co potrafi – twierdzi Ojciec Andrzej Szewczyk, karmelita bosy; w 1997 r. przyjął świecenia kapłańskie, przez 2 lata pełnił posługę na Słowacji, potem przez 4 lata przebywał w Domu Generalnym w Rzymie, a po powrocie do Polski przez 5 lat był duszpasterzem akademickim przy klasztorze karmelitów bosych w Krakowie; od 2 lat ponownie przebywa na Słowacji, w klasztorze w Banskiej Bystrzycy.

Współcześni ludzie są zafascynowani technologią oraz marką, rozumianą jako zjawisko marketingowe, działające bardzo mocno na ich świadomość. Żyją "nowocześnie", są tą "nowoczesnością" pochłonięci. Jak mogą znaleźć w przesłaniu Jezusa coś, co będzie dla nich bardziej wartościowe, niż owa "nowoczesność"?

W każdym człowieku, a szczególnie we współczesnym młodym człowieku, jest ogromny głód. Głód prawdziwej miłości, akceptacji, bezpieczeństwa i pokoju. Często młody człowiek nie uświadamia sobie tych pragnień, ponieważ zagłusza je hałaśliwym i zabieganym życiem, poszukiwaniem wciąż nowych i silniejszych doznań. Jeżeli jednak zdobędzie się na chwilę szczerości przed sobą samym, albo jakieś wydarzenia w jego życiu zmuszą go do zatrzymania się i przemyślenia swego życia, a jednocześnie znajdzie się w tej chwili ktoś, kto wskaże mu Jezusa, jako Żywą Wodę zaspokajającą prawdziwe pragnienie człowieka, to wtedy jest możliwość, że ten młody człowiek otworzy się na Niego i za Nim pójdzie.

Żyjemy w świecie ogromnej konkurencji i wszechobecnej walki ze sobą - o stanowiska, znaczenie, wpływy. Jest ona właściwie nakazem obyczajowym ("musisz być lepszy niż inni"). Z drugiej strony z Ewangelii płynie przykazanie miłości wobec bliźnich. Jak młodzi ludzie mają sobie poradzić z tak odmiennymi koncepcjami?

Pełniąc przez pięć lat posługę duszpasterza akademickiego w Krakowie, spotkałem młodych ludzi, którzy przeżywali swoje życie przede wszystkim jako pracę nad sobą, nad własnym rozwojem, wzrostem. Nie zależało im na rywalizacji z innymi, ale pragnęli osiągnąć jak najlepsze wyniki, aby w pełni wykorzystać dar, jaki otrzymali od Pana.

Jeżeli celem życia człowieka nie są na pierwszym miejscu pieniądze, wówczas nie będzie pokusy robienia kariery za wszelką cenę, po trupach. Wydaje mi się, że wszystko zależy od hierarchii wartości i tego, co określa się światopoglądem. Duży wpływ na to ma przykład i formacja we własnej rodzinie.

Człowiek nie musi być lepszy niż inni, ważne aby osiągnął maksimum tego, co potrafi. Rywalizacji, jako wyścigu szczurów, po trupach, gdzie wszelkie chwyty są dozwolone, byleby zniszczyć rywala, nie da się pogodzić w żaden sposób z Ewangelią. Istnieje jednak zdrowa i dobra rywalizacja, która staje się narzędziem własnego rozwoju. Ta druga rywalizacja jest do pogodzenia z Ewangelią.

Inną ważną kwestią jest właściwe rozumienie, czym jest miłość. Dzisiaj niestety słowo to stało się bardzo wieloznaczne i może być niewłaściwie rozumiane. Dla niektórych miłość jest tylko uczuciem, zauroczeniem, zakochaniem. Dla innych oznacza pobłażliwość, spełnianie wszelkich zachcianek osoby kochanej. Trzeba pomóc młodemu człowiekowi zrozumieć, czym naprawdę jest miłość, jak w niej wzrastać, jak zakorzenić ją w prawdzie. Miłość musi być mądra, chcieć prawdziwego dobra człowieka, a więc również jego rozwoju i przemiany.

Dramatycznie wzrastająca liczba młodych ludzi, zapadających na schorzenia, związane z psychiką (zwłaszcza depresję), jest dowodem na ogromne zagubienie i niemożność poradzenia sobie z nim. Czy Jezus i Jego nauka mogą być skuteczną propozycją dla zagubionych ludzi?

Jestem głęboko przekonany, że otwarcie się na światło Ewangelii jest najbardziej uzdrawiającą terapią dla ludzi zagubionych. Daje ona bowiem odpowiedź na najbardziej fundamentalne pytania dotyczące każdego człowieka: kim jestem, skąd się wziąłem? Czy jestem kochany taki, jaki jestem, miłością bezwarunkową, czy też muszę miłość ciągle zdobywać i stale się obawiać, że mogę ją stracić? Czy jestem zdolny do przemiany, rozwoju, wzrostu? Tych pytań jest oczywiście o wiele więcej.

Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice napisał te bardzo znaczące słowa: „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. I dlatego właśnie Chrystus-Odkupiciel, jak to już zostało powiedziane, „objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi”. To jest ów — jeśli tak wolno się wyrazić — ludzki wymiar Tajemnicy Odkupienia. Człowiek odnajduje w nim swoją właściwą wielkość, godność i wartość swego człowieczeństwa.”

Te słowa stały się dla mnie główną inspiracją w głoszeniu młodym ludziom Chrystusa, w pragnieniu aby i oni Go spotkali i poznali. Miłość, która jest Bóg, a którą nam objawia Jezus, jeżeli człowiek w nią uwierzy, pozna ją, otworzy się na nią i ja przyjmie, może przemienić i uzdrowić w pełni serce człowieka.

Czy Ksiądz, pracując na Słowacji, widzi różnicę w postawie wobec chrześcijaństwa między Słowakami a Polakami?

Przeważają podobieństwa. Procent osób, deklarujących się jako chrześcijanie jest wysoki. W tej grupie przeważają katolicy. Wiara chrześcijańska jest bardzo mocno złączona z tożsamością narodową i kulturą. Problemem jednak jest powierzchowne rozumienie tego, co znaczy być chrześcijaninem, uczniem Jezusa z Nazaretu. Wiara jest często związana z tradycją i nie zawsze jest świadomym, dojrzałym wyborem.

Gdy chodzi o młodych ludzi, to problemem jest przyjmowanie całego nauczania Jezusa Chrystusa. Entuzjastycznie przyjmowana jest prawda, że On jest naszym Przyjacielem, że nas kocha, ale akceptacja Jego wskazań moralnych bywa już wybiórcza. „Jeżeli coś mi nie odpowiada, coś wydaje mi się zbyt trudne, to to odrzucam, dalej uważając się za Jego ucznia i chrześcijanina.” Oczywiście nie chcę generalizować i trudno uogólniać, gdyż przeżywanie relacji z Jezusem jest sprawą bardzo indywidualną.

Problemem Koscioła na Słowacji, tak jak ja to widzę, jest słaba formacja młodych ludzi. Religia jest przedmiotem, którego dzieci uczą się w szkole, często ogranicza się to tylko do lekcji religii, co okazuje się niewystarczające. Jeżeli brak jest w rodzinnym domu autentycznego świadectwa żywej wiary, a formacja we wspólnocie wierzących ogranicza się do uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. i wysłuchania kazania, to owoce będą bardzo mizerne.

Są na szczęście różne inicjatywy ewangelizacyjne skierowane do młodych, ale brak jest dalszej kontynuacji, pogłębienia oraz zdrowej wspólnoty pomagającej młodemu człowiekowi zakorzenić się w Jezusie Chrystusie. To są mankamenty, które najbardziej dają o sobie znać. Wyzwaniem jest potrzeba zdecydowanego pogłębienia przezywania wiary oraz tworzenie żywych wspólnot wiary.

dodano: 21-07-2009

dodaj swój komentarz »
zobacz wszystkie artykuły »